Podobno najbliższa miłości jest zazdrość.Słyszałam stwirdzenia że bez zazdrości nie ma miłości.Czy to prawda?
Byłam zazdrosna wiele razy.Robiło mi się wtedy smutno i natychmiast się wycofywałam.Teraz wiem że to było niepotrzebne.Dzisiaj jestem pewna że zazdrość nie ma nic wspólnego z miłością.
zazdrosc w zwiazku jest wskazana bo nie byłoby wtedy miłosci jednakze owa zazdrosc powinna miec umiar a kontekst choroby psychicznej tak ja uwazam nie wiem jak inni
zazdrość jest w porządku, ale taka rozsądna. Kiedy idę ulicą i oglądają się za mną faceci, mój chłopak mruczy coś pod nosem. Też mały pokaz zazdrości, ale jest to przyjemne, ponieważ wiem że mnie kocha i jestem atrakcyjna, pociągająca nie tylko dla niego. Odrobina nie zaszkodzi. aczkolwiek znam parę która ma na tym punkcie bzika- to jest niepotrzebne.
Czy to prawda że bez zazdrości nie było by miłości? Może to tylko slogan?
odrobina zazdrosci jest oznaka ze nam zalezy na drugiej osobie ale choroblowa zazdrosc jest poprostu chora
To tak jak z trucizną,odrobina może nie zabije,ale więcej może przynieść śmierć.Czy zazdrość to trucizna?
jeśli ktoś zobowiazuje sie z kims być to zazdrość nie powinna mieć miejsca,poniewaz związek polega na zaufaniu. czasem przeradza sie to w chorobe która wszystko niszczy. staram sie nie być zazdrosny i nie miec głupich myśli.
Czy mówiąc o zazdrości mamy na myśli miłość?
Myśle że nie, to już była miłość. Moim zdaniem zazdrość to brak zaufania, egoizm i zawiść, które z miłością nie mają nic wspólnego. Dlaczego zabraniamy swobody i robienia czegoś "kochanej "osobie. Skoro ją kochamy, to ograniczamy jej swobodę i bycia do końca sobą? Przecież kochamy ją taką jaka jest, z dobrymi i złymi stronami jej charaktreru. A po tym co i jak robi kochana osoba nie myśli o nas, tylko o sobie, to po co ją kochać?